Biskup Prus Chrystian
Osiemset lat temu nazwa „Grudziądz” pojawiła się po raz pierwszy na kartach historii, dokładnie zaś na dokumencie datowanym na 5 sierpnia 1222 roku. Zapisano w nim, że wiele posiadłości w ziemi chełmińskiej książę mazowiecki Konrad, władający wówczas ową ziemią, przekazał na własność biskupowi Prus Chrystianowi na wyposażenie jego misyjnego biskupstwa. Wśród wymie nionych tam miejscowości na pierwszym miejscu znalazł się gród Grudenz czyli właśnie Grudziądz. Zapis fonetyczny sugeruje, że pierwotna polska nazwa nadwiślańskiego grodu mogła brzmieć „Grudzieniec”. W herbie miasta oraz na znanych już
od średniowiecza grudziądzkich pieczęciach figuruje postać biskupa Chrystiana, co przemawia za tym, iż to właśnie on założył u podnóża otrzymanego grodu ośrodek, któremu nadał prawa miejskie.
Kim był założyciel Grudziądza i co wiemy o jego życiu i działalności?
Mówią nam o tym zachowane dokumenty z jego czasów oraz informacje z roczników i później napisanych kronik. Są one niestety bardzo skąpe i zawierają wiele luk. Historycy przypuszczają nawet, że wiele dokumentów zostało celowo zniszczonych przez Krzyżaków, którzy przejęli dorobek biskupa pruskiego, aby zatrzeć pamięć o nim i jego osiągnięciach. Pisanie biografii Chrystiana przypomina więc układanie puzzli, do których brakuje nam połowy elementów. Wiele faktów i wydarzeń z jego życia, nawet tych bardzo istotnych, pozostaje niejasna i zmusza do stawiania hipotez czyli opinii będących tylko przypuszczeniami ale
zawsze opartymi na pewnych przesłankach i poszlakach. Przedstawiona tutaj biografia biskupa jest wynikiem moich wieloletnich badań i przemyśleń i stanowi najbardziej prawdopodobny obraz życia i dokonań tego wielkiego człowieka, choć zdaję sobie sprawę, że wiele aspektów pozostanie tematem do dalszych dyskusji i badań.
Prusy
Prusy to kraina historyczna obejmująca we wczesnym średniowieczu w przybliżeniu tereny obecnego województwa warmińsko-mazurskiego w Polsce i obwodu
kaliningradzkiego w Rosji. Zamieszkiwał ją nieistniejący już od kilkuset lat lud spokrewniony z obecnymi Litwinami i Łotyszami oraz podobnie zaginionym ludem Jaćwingów zamieszkującym niegdyś obecne Podlasie i Suwalszczyznę. Prusowie nigdy nie utworzyli zjednoczonego państwa z centralną władzą książęcą lub królewską. Stanowili luźną federację wspólnot terytorialnych nazywanych w podręcznikach historii lekceważąco „plemionami”. Były to: Pomezania,
Pogezania, Warmia, Natangia, Barcja, Sambia, Nadrowia, Skalowia oraz Galindia i Sasinia. Pomezania graniczyła z terenami polskiego Pomorza Gdańskiego.
Etniczną granicę osadnictwa pruskiego na zachodzie wyznaczały przez setki lat jezioro Drużno, rzeczka Dzierzgoń i jezioro Jeziorak. Dopiero w XII wieku Prusowie
zaczęli stopniowo zasiedlać również tereny w kierunku Wisły i Osy zamieszkane przez ludność polską. Wbrew wielu obiegowym opiniom te dwie rzeki nigdy nie stanowiły granicy polsko-pruskiej. Gdy Chrystian przystępował do pracy misjonarskiej, obszar między Wisłą, Osą i Dzierzgonią miał mieszane osadnictwo, co zresztą ułatwiało nawiązywanie kontaktów z Prusami i ich nawracanie na chrześcijaństwo. Ustrój ziem pruskich miał charakter demokracji wiecowej.
Wiec czyli zebranie wszystkich dorosłych mężczyzn decydował o polityce.
Ton obradom nadawali kapłani sprawujący kult wielu bogów związanych z siłami przyrody. Jedynie w sytuacji zagrożenia lub wojny powoływano wodzów kierujących wojskiem. Od momentu gdy powstające w X wieku państwo polskie zetknęło się z pograniczem pruskim, władcy piastowscy próbowali nawracać sąsiadów na swoją religię drogą pokojową lub zbrojną.
Pierwszym i najbardziej znanym misjonarzem Prusów był wysłany tam przez Bolesława Chrobrego dawny biskup Pragi Wojciech, który został zabity, nie nawróciwszy prawdopodobnie nawet jednego Prusa. Ogłoszony został świętym a jego kult znacznie wzmocnił prestiż piastowskiego państwa. Potem książę polski podejmował wyprawy wojenne w celu opanowania sąsiedniego ludu. Kontynuował to także intensywnie Bolesław Krzywousty, któremu udało się
narzucić trwale chrześcijaństwo na Pomorzu Zachodnim.
W Prusach jednak sukcesy były tylko lokalne i krótkotrwałe. Nie tylko zdecentralizowany ustrój polityczny Prusów i ich umiłowanie wolności stanowiły przeszkodę na drodze do podporządkowania ich kraju Polsce.
Także przyroda w tym liczne jeziora, mokradła i lasy oraz rozproszenie ludności, która nie znała miast, utrudniały podbój. Po nieudanej wyprawie księcia krakowskiego Bolesława Kędzierzawego w roku 1166, w której zginął jego młodszy brat Henryk Sandomierski, Prusowie przeszli nawet do kontrofensywy niszcząc między innymi ważne polskie grody w Węgrach nad Nogatem i w Chełmnie. Dopiero w pierwszych latach XIII wieku opat i mnisi klasztoru cysterskiego w wielkopolskim Łeknie, inspirowani tradycją o świętym Wojciechu, rozpoczęli systematyczną pokojową akcję misyjną wśród pomezańskich Prusów, która na trwale miała już zmienić dzieje tej ziemi. W 1206 roku otrzymali na to oficjalną zgodę i poparcie papieża Innocentego III. Prawdopodobnie trzy lata później dołączył do nich mnich Chrystian z klasztoru w Oliwie pod Gdańskiem, późniejszy biskup Prus.
Biskup Chrystian
Chrystian urodził się około 1170 roku na Pomorzu Zachodnim w miejscowości, która dzisiaj nazywa się Chociwel. Pochodził prawdopodobnie z mieszanej pomorsko-niemieckiej rodziny. Jego ojciec mógł być rycerzem przybyłym z Dolnej Saksonii lub Meklemburgii zaś matka być może należała do możnowładczego rodu Świętoborzyców skoligaconego z panującą na Pomorzu Zachodnim książęcą dynastią Gryfitów. Tylko w ten sposób można wytłumaczyć fakt, że młody Chrystian przyjęty został do klasztoru cysterskiego w Kołbaczu niedaleko Szczecina. Klasztor ten ufundował w roku 1173 Warcisław II Świętoborzyc. Była to filia
jednego z klasztorów w Danii i zgodnie z zasadami panującymi wówczas w zakonie cysterskim, cała obsada nowej placówki składała się z mnichów przybyłych z klasztoru macierzystego. Wyjątek robiono wszakże tylko dla krewnych fundatora.
Po jakimś czasie, nie wiemy dokładnie kiedy, Chrystian przeniesiony został do klasztoru w Oliwie, który z kolei powstał dzięki namiestnikom Pomorza Gdańskiego jako filia Kołbacza. W klasztornych szkołach młody mnich pobierał nauki obejmujące język łaciński, teologię i filozofię. Wiemy, że Chrystian znał także język polski i niemiecki, co byłoby zrozumiałe, biorąc po uwagę jego pochodzenie. Nauczył się też oczywiście języka pruskiego. Wiemy, że Chrystian miał brata imieniem Henryk, który również został mnichem cysterskim i pomagał biskupowi pruskiemu w pracy misyjnej i dyplomatycznej.
W roku 1209, gdy bohater naszej opowieści włączył się do nawracania Prusów, na terenie misji wybuchł skandal spowodowany bezprawnym ogłoszeniem się przez jej kierownika – opata klasztoru w Łeknie Gotfryda – biskupem Prus. Nie znamy dokładnych okoliczności tej nominacji ale wiemy, że mocą decyzji papieża i kapituły generalnej cystersów fałszywy hierarcha został usunięty z zajmowanych stanowisk. Śladem tej afery będzie tytułowanie się potem przez Chrystiana zawsze mianem „pierwszego biskupa Prus”, aby nie było wątpliwości, że jego poprzednik nie miał odpowiednich uprawnień do sprawowania urzędu.
Już w roku następnym Chrystian pojawił się po raz pierwszy na dworze papieskim w towarzystwie mnicha łekneńskiego Filipa by zrelacjonować postępy prac misyjnych. Zapewne z racji wysokiego urodzenia oraz dużego zaangażowania w pracę niemal „z marszu” stał się więc współliderem misji, choć formalnie papież mianował arcybiskupa gnieźnieńskiego Henryka Kietlicza opiekunem całej akcji misyjnej.
W roku 1213 gdy Filip został zabity przez wrogich misji Prusów, Chrystian pozostał już jedynym kandydatem na objęcie kierownictwa planowanego biskupstwa pruskiego. Biskupem został najpewniej na przełomie lat 1215/1216 w Rzymie a w konsekracji brał udział sam papież. Wówczas to bowiem delegację polskich biskupów na czele z metropolitą Henrykiem Kietliczem, która przybyła na obrady wielkiego Soboru Laterańskiego IV przyjął na audiencji Innocenty III. Wkrótce też, na początku roku 1216, papież potwierdził Chrystianowi przekazanie mu przez dwóch wodzów pruskich, którzy przyjęli w Rzymie chrzest, ziem leżących na pograniczu polsko-pruskim.
Była to Lanzania położona między pomorskimi Żuławami a Warmią oraz ziemia lubawska granicząca z ziemią chełmińską od wschodu. Ziemie te formalnie stały się pierwszym składnikiem uposażenia materialnego biskupstwa pruskiego. Wkrótce Chrystian pojawił się na swoim rodzinnym Pomorzu Zachodnim: w Kamieniu, stolicy tamtejszego biskupstwa oraz na dworze książęcym, gdzie otrzymał wsparcie finansowe dla misji pruskiej. Kilka lat później papież wyśle jeszcze Chrystiana, by dopilnował prawidłowości wyboru nowego biskupa kamieńskiego. Został nim wówczas prawdopodobny krewniak naszego
bohatera, Konrad z rodu Świętoborzyców. Pierwszą stolicą pruskiej diecezji i miastem katedralnym został Santyr (właściwa nazwa tej miejscowości brzmiała najpewniej Sątor), gród położony u rozwidlenia Wisły i Nogatu, strzegący posiadłości pomorskich na prawym brzegu tych rzek. Przekazany został on Chrystianowi najprawdopodobniej przez namiestnika gdańskiego Mściwoja I. Kilka lat temu archeolodzy odkryli fragmenty reliktów osadniczego zespołu santyrskiego na terenie obecnej wsi Biała Góra, jednak dokładna lokalizacja grodu i kościoła biskupiego pozostają dotąd nie znane.
Nowo mianowany biskup pruski przystąpił do pracy z niezwykłym zapałem. Jego oparciem w działaniach byli kolejni papieże: najpierw Innocenty III, potem Honoriusz III i Grzegorz IX. Ogłaszali oni na prośbę Chrystiana odezwy wzywające do popierania misji pruskiej wśród wiernych na terenie Niemiec, Czech, Danii, Pomorza i Polski. Werbowano nowych misjonarzy nie tylko wśród cystersów ale także wśród przedstawicieli innych zakonów oraz wśród księży diecezjalnych. Specjalni jałmużnicy zbierali datki pieniężne na rzecz misji w tym na wykup i wychowanie pruskich dziewczynek porzucanych często przez rodziców, którzy preferowali potomstwo męskie oraz na szkoły kształcące młodych Prusów na misjonarzy, mających potem nawracać swoich pobratymców. Datki te miały też zapewnić utrzymanie samego kościoła pruskiego. Chrystian nie chciał bowiem obciążać nowo nawróconych specjalnym podatkiem kościelnym zwanym dziesięciną aby nie zniechęcać ich do nowej wiary.
Niestety szybko okazało się, że misja wymaga też opieki wojskowej. Rosnąca liczba chrześcijańskich neofitów budziła niepokój wśród kapłanów pruskich o utratę swoich wpływów. Zapewne z ich inspiracji dochodziło coraz częściej do napadów na nowo nawróconych
by zmusić ich do porzucenia nowej wiary. Chrystian werbował, głównie na terenie Dolnej Saksonii i Meklemburgii, rycerzy do swojej straży przybocznej, która
z czasem zamieniona została na zakon rycerski noszący nazwę Rycerzy Chrystusowych z Prus i mający regułę wzorowaną na regule templariuszy.
Rycerze ci nosili białe płaszcze z wizerunkiem czerwonej gwiazdy. Papieże wzywali także wiernych, zwłaszcza tych, którzy nie mogli udać się na wojnę z Saracenami w Palestynie, do udziału w krucjatach na tereny Prus.
W tym miejscu trzeba wyraźnie podkreślić, że wszystkie te wyprawy zbrojne organizowane były tylko i wyłącznie w obronie misji i neofitów pruskich. Chrystian nigdy nie zamierzał i nie próbował nawracać innowierców przemocą. Przeciwnie, papież upoważnił go do stosowania ostrych kar kościelnych wobec wszystkich, którzy bez jego zgody lub dla korzyści materialnych atakowaliby Prusów.
Na prośbę biskupa papież wziął nowo nawróconych pod specjalną opiekę. Mieli być oni posłuszni tylko swemu biskupowi i papieżowi. Z listów papieskich widać, że celem Chrystiana było stworzenie chrześcijańskiego państwa pruskiego, w którym zarówno władza świecka jak i kościelna oparta byłaby o rdzennych mieszkańców tej krainy.
Chrześcijaństwo w Prusach
Pierwsza większa krucjata w obronie chrześcijan w Prusach znana jest z roku 1218. Wzięli w niej udział między innymi biskup wrocławski Wawrzyniec, książę czeski Dypold oraz zapewne książę Konrad Mazowiecki. Ten ostatni przy tej okazji obdarował Chrystiana posiadłościami w ziemi chełmińskiej, prawdopodobnie pozostającym w ruinie grodem w Chełmnie. W roku następnym biskup pruski wziął udział w uroczystości konsekracji kościoła klasztornego cysterek
ufundowanego w Trzebnicy przez księcia śląskiego Henryka Brodatego.
W związku z tą uroczystością odbył się tam wielki zjazd biskupów i świeckich możnych z całej Polski. Niewątpliwie jednym z omawianych wówczas tematów była pomoc misji pruskiej. Był to moment zwrotny w jej dziejach. Wcześniej Chrystian szukał wsparcia materialnego i militarnego głównie na Pomorzu, w krajach niemieckich i w Danii. Teraz związał się silnie z episkopatem i księstwami polskimi. Pierwszym spektakularnym efektem owej współpracy była wielka krucjata z roku 1222 z udziałem większości polskich książąt i biskupów oraz wystawiony przy tej okazji w dniu 5 sierpnia wspomniany już dokument darowizny licznych
dóbr w ziemi chełmińskiej przez Konrada Mazowieckiego i biskupa płockiego. Ten ostatni zrzekł się na rzecz biskupa pruskiego kościelnej władzy nad tą ziemią.
Z kolei władca mazowiecki przekazał mu swoje dobra „z pełnią praw książęcych”. Chrystian otrzymał w ten sposób niezwykle hojny dar. Zabezpieczał on w pełni materialnie biskupstwo pruskie a przy tym dawał jego ordynariuszowi pełną suwerenność w swoich dobrach. Chrystian był prawdopodobnie pierwszym biskupem na ziemiach polskich, który zyskał tzw. kasztelanię kościelną – władztwo całkowicie niezależne od władzy świeckiej. Jego składniki były
jednak nieco rozproszone, choć skupiały się głównie w północno-zachodniej części ziemi chełmińskiej z Grudziądzem na czele. W zamian za to biskup pruski w porozumieniu z Konradem przekazał naczelny gród chełmiński Henrykowi Brodatemu, który podjął się odbudowy Chełmna i odnowienia kasztelanii chełmińskiej, która miała być militarnym zapleczem misji pruskiej. W roku następnym na pogranicze pruskie dotarła kolejna podobna krucjata sił polskich.
Jej efektem było utworzenie tzw. stróży, czyli stałych posterunków broniących misji i neofitów a obsadzonych polskimi rycerzami z różnych księstw.
W tym miejscu trzeba obalić pewne przekłamania obecne w literaturze historycznej a mające swoje źródło w propagandzie krzyżackiej obecnej w ich kronice napisanej sto lat po omawianych wydarzeniach przez Piotra z Dusburga. Otóż wbrew jego przekazowi, powtarzanemu potem bezkrytycznie przez niemieckich historyków XIX wieku a za nimi także przez większość polskich badaczy, ziemia chełmińska przed przybyciem rycerzy krzyżackich nie była ani spustoszona ani tym bardziej nie była okupowana przez Prusów. Była dobrze zagospodarowaną krainą zamieszkałą przez polskich chłopów i rycerzy a Krzyżacy nie
musieli jej „wyzwalać” po przybyciu nad Wisłę.
Okazuje się, że „fake news” nie jest wynalazkiem naszych czasów. Mimo że w 1225 roku na skutek nieporozumień między rycerzami należącymi do konkurujących rodów możnowładczych, które o mało nie doprowadziły do wojny domowej, polska stróża na pograniczu pruskim
prawdopodobnie się rozpadła a Henryk Brodaty porzucił Chełmno, to przez następne lata nie ma żadnych dokumentów, które wskazywałyby na jakieś problemy z utrzymaniem bezpieczeństwa misji i nie znajdujemy wezwań do krucjat w obronie neofitów ani tym bardziej w obronie Polski.
Z tego zadania z powodzeniem wywiązywały się wojska Konrada Mazowieckiego i Rycerze Chrystusowi z Prus. Dochody z dóbr biskupich oraz wsparcie finansowe płynące od wiernych z Polski i Europy pozwalały na spokojny rozwój misji i jej zaplecza, budowę kościołów i grodów. Biskupa pruskiego stać było też na zakup Radzynia Chełmińskiego. Być może jeszcze w latach dwudziestych Chrystian założył w Grudziądzu swoją drugą siedzibę i miasto biskupie.
Krzyżacy
Sytuacja polityczna wokół misji zmieniła się niestety w końcu 1227 roku po tragicznej i nie do końca wyjaśnionej śmierci pod Gąsawą księcia Leszka Białego, władającego najważniejszą polską dzielnicą zwaną senioralną. Konrad Mazowiecki, jako jego młodszy brat, zapragnął objąć po nim tron krakowski. Jednak wdowa po Leszku i możni małopolscy nie chcieli się na to zgodzić, popierając księcia wielkopolskiego Władysława Laskonogiego, który formalnie
przejął władzę w Krakowie wiosną 1228 roku. Konrad postanowił więc dochodzić swoich roszczeń zbrojnie. By zgromadzić odpowiednie siły musiał wycofać swoich rycerzy z posterunków w Prusach. Ktoś musiał ich zastąpić. Wybór Konrada padł na rycerzy Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie zwanych pospolicie Krzyżakami.
Zakon ten był jedną z trzech, obok templariuszy i joannitów, wielkich międzynarodowych korporacji wojskowych założonych w Palestynie do walki z muzułmanami. Wielki mistrz krzyżacki Herman von Salza pozostawał w bardzo dobrych relacjach zarówno z cesarzem niemieckim jak i z papieżem. Był człowiekiem bardzo wpływowym, biorącym udział w kształtowaniu wielkiej polityki europejskiej. Z powodu problemów z utrzymaniem posiadłości na Bliskim Wschodzie postanowił stworzyć dla swego zakonu władztwo na terenie Europy. Otrzymał od króla Węgier Andrzeja II ziemie w Siedmiogrodzie, które miały być
bazą Krzyżaków do walki z niewyznającymi chrześcijaństwa Połowcami. Niestety żądni władzy rycerze zakonni postanowili pod egidą papieża uniezależnić otrzymane ziemie od zwierzchnictwa króla. Skończyło się to ich wyrzuceniem z Siedmiogrodu przez Andrzeja II w roku 1225. Powołany przez papieża dla rozstrzygnięcia sporu trybunał złożony z opatów cysterskich przyznał rację królowi węgierskiemu. Krzyżacy zaczęli szukać nowego miejsca dla budowy swego
państwa. Ich oczy zwróciły się ku Prusom. Prawdopodobnie jeszcze w roku 1226 przybyli z ofertą walki z innowiercami do księcia Konrada Mazowieckiego. Wtedy do ich osiedlenia nad Wisłą jeszcze nie doszło. Sprzeciwił się temu zapewne Chrystian, który jako członek zakonu cysterskiego szybko dowiedział się o krzyżackich działaniach w Siedmiogrodzie, między innymi o tym, że rycerze zakonni przejęli prawa miejscowego biskupa. Jednak w roku 1228 biskup pruski został niejako „postawiony pod ścianą” przez władcę Mazowsza. Musiał się zgodzić na sprowadzenie rycerzy z czarnymi krzyżami na płaszczach. Zachowane dokumenty pozwalają jednak na tezę, że uczynił to pod wieloma warunkami, które miały szachować ambicje krzyżackie do osiągnięcia dominacji w Prusach. Przede wszystkim książę Konrad, który przekazał Krzyżakom kasztelanię chełmińską, powiększył także nadania dla biskupa pruskiego w tej ziemi oraz
darował Rycerzom Chrystusowym z Prus kasztelanię dobrzyńską z naczelnym jej grodem Dobrzyniem nad Wisłą.
Zakon stworzony przez Chrystiana miał mieć podobne do Krzyżaków posiadłości i stanowić dla nich przeciwwagę militarną. W Dobrzyniu osiadł mistrz zakonu, dlatego w literaturze tę organizację nazywa się często „dobrzyńcami”. Jest to niesłuszne ponieważ zakon posiadał także dobra w Prusach, w ziemi chełmińskiej, prawdopodobnie także na Pomorzu a nawet w Meklemburgii. Ponadto biskup kujawski Michał rozpoczął proces fundacji w Szpetalu naprzeciw Włocławka opactwa cysterskiego, mającego w zamyśle wzmocnić zasoby misjonarzy dla biskupa Prus. Klasztor ten nie spełnił jednak pokładanych w nim nadziei
i szybko przestał istnieć
Propozycja otrzymania kasztelanii chełmińskiej zaskoczyła w roku 1228 Krzyżaków. Ich wielki mistrz Herman von Salza przebywał w tym czasie w Palestynie i dopiero po jego powrocie latem 1229 roku mogły się zacząć szczegółowe rozmowy na temat osiedlenia się rycerzy zakonnych nad Wisłą. Pierwsi Krzyżacy osiedlili się tam na początku 1230 roku. W czerwcu tego roku zakończyły się rokowania z księciem Konradem, zaś na początku następnego roku – z biskupem Chrystianem. W myśl tych ustaleń zakon krzyżacki obejmował w suwerenne władanie ziemię chełmińską w obszarze wyznaczonym przez rzeki: Wisłę, Osę
i Drwęcę. Wkrótce też założyli tam swoje pierwsze dwa miasta: Chełmno i Toruń. Biskup pruski formalnie zrzekł się swych dóbr na tym obszarze na rzecz zakonu, ale jednocześnie otrzymał w zamian równowartość tychże dóbr ale w formie skomasowanej, tworzącej jedną dużą posiadłość o powierzchni około 70 kilometrów kwadratowych oraz pięć małych folwarków.
Umowa z Krzyżakami pozwalała mu na dowolny wybór lokalizacji swojego władztwa. Możemy się tylko domyślać, bo nigdzie nie zachowały się konkretne nazwy geograficzne, że posiadłości te objęły Grudziądz i tereny wokół niego na prawym brzegu Wisły: od Osy na północy do Jeziora Rudnickiego i jeziora Rządz na południu i do Księżych Gór na wschodzie. Na potwierdzenie tych przypuszczeń warto podać fakt, że niemal identyczny obszar obejmowała w średniowieczu parafia grudziądzka oraz założone w połowie lat sześćdziesiątych XIII wieku przez Krzyżaków komturstwo grudziądzkie. Nawiązywały one do jednostki terytorialnej, która powstała tu najwyraźniej wcześniej. Biskup był nadal suwerenny w swoich dobrach, które nie podlegały ani władzy krzyżackiej ani książęcej.
Trzeba podkreślić fakt, że Chrystian posiadał po roku 1230 nadal swoje władztwo kościelne w ziemi chełmińskiej, bo w wielu książkach i folderach przeczytać można nieprawdziwą informację, jakoby całkowicie pozbył się tutaj wówczas swych posiadłości na rzecz Krzyżaków. W Prusach na terenie misyjnym sytuacja po negocjacjach wyglądała zupełnie inaczej. Tutaj zwierzchnikiem był biskup pruski, zaś Krzyżacy musieli złożyć mu przysięgę posłuszeństwa i stosować się do jego poleceń. Rycerze zakonni mieli otrzymać władzę polityczną i gospodarczą nad 1/3 częścią nawróconych na chrześcijaństwo Prus. Prawdopodobnie podobny
dział dostali Rycerze Chrystusowi z Prus a resztę biskup zostawił sobie pod bezpośredni nadzór.
Ten skomplikowany układ sił miał zapewnić bezpieczeństwo i spokój misji oraz równowagę pomiędzy biorącymi w niej udział uczestnikami. Wkrótce jednak okazało się, że tak się nie stało. Ujawniło się to gdy prawdopodobnie wiosną 1233 roku biskup pruski dostał się do niewoli pruskiej w Sambii czyli w okolicach dzisiejszego Kaliningradu. To smutne wydarzenie to jedna z największych zagadek dotyczących życia bohatera naszej opowieści. Chrystian wybrał się do Sambii osobiście prawdopodobnie aby ochrzcić jednego z możnych pruskich.
Zaproszenie okazało się jednak pułapką. Biskup został tam uwięziony i to, jak miało się okazać, aż na sześć lat. Patrząc na to, co wydarzyło się później na terenie misji, od razu nasuwa się przypuszczenie, że do uwięzienia Chrystiana mogły przyczynić się krzyżackie intrygi. Nie ma na to jednak żadnych dowodów. Gdyby miało to miejsce, prawda zapewne wyszłaby na jaw. Tymczasem biskup po wyjściu z niewoli nie oskarżał Krzyżaków o współudział w jego uwięzieniu a jedynie o nie podjęcie starań o jego uwolnienie, co polecił im uczynić papież. Sami rycerze zakonni byli nieco zaskoczeni zaistniałą sytuacją. Jednak skorzystali z niej skwapliwie, przejmując stopniowo uprawnienia biskupa pruskiego i budując własne, niezależne od niego władztwo w Prusach.
Zaczęło się od „potajemnej” wyprawy by pod osłoną krzyżowców przybyłych z Niemiec założyć na pograniczu polsko-pruskim gród Kwidzyn. Późniejsza propaganda krzyżacka w treści wspomnianej kroniki Piotra z Dusburga przedstawiała to wydarzenie jako początek podboju Prus przez zakon. Tymczasem Kwidzyn leżał na terenach dawno już schrystianizowanych a „tajność” akcji polegała na tym, że stanowiła ona złamanie układów zawartych z biskupem Prus.
W tym miejscu trzeba dodać, że Krzyżacy w myśl układów zawartych z Konradem mieli nie tylko bronić neofitów pruskich ale stawać także do walki z wrogami księcia. Władca Mazowsza, chcąc zdobyć Kraków, rozpętał w Polsce wojnę domową, w której książęta piastowscy nasyłali na siebie nawzajem także obce wojska w postaci Rusinów, Litwinów, Jaćwingów i być może Prusów. Krzyżacy brali zapewne udział u boku sił mazowieckich w kilku potyczkach z innowiercami. Fakt ten posłużył im potem do budowania „mitu założycielskiego” swej obecności nad Wisłą. W ich kronice i w kilku „przerobionych” przez nich dokumentach wyczytać możemy, że wezwani zostali oni na ratunek Mazowsza i całej Polski zagrożonych nawałą sił „pogańskich” zwłaszcza „dzikich” Prusów. Z perspektywy powstałego później silnego, całkowicie niezależnego już państwa krzyżackiego, fakt że rycerze z czarnymi krzyżami na płaszczach przybyli w rzeczywistości jako obrońcy neofitów i podlegali rozkazom biskupa pruskiego uwłaczał ich ambicji.
Tymczasem, korzystając z nieobecności Chrystiana na terenie misji, w roku 1234 Krzyżacy uzyskali od papieża Grzegorza IX pierwsze przywileje. Mogli przejmować datki pieniężne płynące na potrzeby misji z Europy. Ponadto papież pozwolił im na zbrojny podbój Prus i ustanawianie swojej władzy na nowo zdobytych terenach. Był to duży wyłom w polityce Rzymu, który dotąd popierał jedynie pokojowe nawracanie innowierców. Cały czas jednak
Krzyżacy nie mieli pozwolenia na sprawowanie władzy na terenach już schrystianizowanych. To, czego nie dał im papież, dostaną wkrótce od cesarza. Najpierw jednak udało się im rozbić i unieszkodliwić swego głównego konkurenta militarnego w Prusach – zakon Rycerzy Chrystusowych z Prus. Zimą 1234/1235 roku Krzyżacy zorganizowali wielką wyprawę krzyżową przeciwko opierającym się chrześcijaństwu Prusom. Wzięli w niej udział liczni książęta polscy i władcy Pomorza Gdańskiego. Do walnego zwycięstwa przyczynił się książę gdański Świętopełk. W krucjacie uczestniczyli także członkowie zakonu stworzonego przez Chrystiana. Splendor otaczający rycerzy z czarnymi krzyżami na płaszczach oraz prawdopodobnie poczynione przez nich jakieś obietnice spowodowały, że mistrz Rycerzy
Chrystusowych z Prus Bruno wraz z załogą z Dobrzynia wstąpili do zakonu krzyżackiego.
Zakon Chrystiana nie przestał istnieć ale stracił przywództwo i został sparaliżowany. Rycerze Chrystusowi z innych siedzib mogli w tej nowej sytuacji podejmować różne decyzje. Istnieje przypuszczenie, że posiadali oni między innymi ośrodek w Tymawie na Pomorzu niedaleko Gniewu. Po rozłamie władca gdański prawdopodobnie nakłonił rezydujących tam rycerzy do przyjęcia reguły zakonu kalatrawensów hiszpańskich powiązanego organizacyjnie z cystersami. Placówka ta istniała tam prawdopodobnie do końca XIII wieku. Decyzja Brunona i jego współbraci spowodowała, że Krzyżacy przejęli także kasztelanię dobrzyńską. Książę Konrad Mazowiecki nie chciał się na to zgodzić i o mało nie wypędził rycerzy niemieckich z Polski. Krzyżacy ostatecznie zwrócili ziemię dobrzyńską władcy Mazowsza, ale pozostali w ziemi chełmińskiej i w Prusach. Aby ostatecznie przekonać do tego Konrada wielki mistrz krzyżacki Herman von Salza uzyskał od cesarza Fryderyka II pismo, w którym najważniejszy europejski władca stwierdzał, że już w roku 1226 przyznał Krzyżakom całe Prusy na własność i zrównał mistrza zakonu z książętami Rzeszy niemieckiej. W ten sposób rycerze zakonni zdobyli „podkładkę” prawną upoważniającą ich do zagarnięcia także nawróconej już na chrześcijaństwo części Prus i do budowania tam swego państwa. Tego nie chciał przyznać im wcześniej papież.
Krzyżacy skorzystali z cesarskiego dokumentu, zwanego złotą bullą z Rimini, bardzo szybko. Już w roku 1236 zajęli zbrojnie z pomocą krzyżowców niemieckich pod wodzą margrabiego Miśni cały obszar misji pruskiej a neofitów pozbawili wolności osobistej i zmusili do posłuszeństwa wobec siebie. Wtedy też prawdopodobnie splądrowali biskupi Santyr. To jednak wywołało zgorszenie i sprzeciw „dobrzyńców” przysięgających przecież, podobnie zresztą jak Krzyżacy, posłuszeństwo i wierność Chrystianowi. Na początku 1237 roku wystąpili oni z zakonu krzyżackiego i postawili się do dyspozycji księcia Konrada Mazowieckiego.
Ten wysłał ich na wschodnie rubieże swego państwa, by bronili go przed Rusinami i Litwinami. Rycerze osiedli w Drohiczynie przyjąwszy regułę zakonu templariuszy. Jednak już kilka lat później zostali pokonani przez księcia rusińskiego Daniela. W opanowaniu terenów misji pruskiej pomogli Krzyżakom także dominikanie. Zakon ten powstał wkrótce po IV Soborze Laterańskim a jego powołaniem miała być ewangelizacja i działalność misjonarska. Od roku
1227, kiedy Świętopełk ufundował klasztor tego zakonu w Gdańsku, dominikanie włączyli się licznie do misji pruskiej, współpracując w zgodzie z innymi duchownymi głównie cystersami. Krzyżacy jednak pozyskali ich pełne poparcie, dając zgodę na założenie klasztoru dominikańskiego w Chełmnie oraz obiecując objęcie przez zakonników dominikańskich stanowisk biskupów nowych diecezji, które miały powstać z podziału diecezji pruskiej. Papieski legat czyli
wysłannik na Prusy Wilhelm otrzymał nawet zgodę papieża na dokonanie takiego podziału. Na razie jednak do tego nie doszło.
Krzyżacy wmieszali się także w konflikt między książętami wschodniopomorskimi, wspierając młodszych braci przeciwko seniorowi Świętopełkowi. W roku 1238 książę gdański zawarł z Krzyżakami porozumienie, w którym uznawał ich władzę w Prusach. Podobne układy zawarli z zakonem także synowie Konrada Mazowieckiego – Kazimierz rządzący na Kujawach i Bolesław sprawujący ją na Mazowszu. Były to pierwsze zawarte przez Krzyżaków układy o charakterze międzypaństwowym, którymi polscy sąsiedzi potwierdzali i sankcjonowali zabór Prus i przejęcie tam suwerennej władzy przez zakon.
Jednak pod koniec 1239 roku na teren misji wrócił uwolniony, prawdopodobnie dzięki pośrednictwu księcia Świętopełka, z więzienia w Sambii Chrystian. Od razu rozpoczął walkę o przywrócenie swojej pozycji w Prusach i o poszanowanie wolności osobistej nawróconym na chrześcijaństwo Prusom. Na skutek skargi na Krzyżaków, złożonej na ręce papieża przez biskupa, powołana została specjalna komisja rozjemcza mająca doprowadzić do załagodzenia konfliktu na terenie misji pruskiej. W przypadku jej niepowodzenia miała odbyć się rozprawa przed sądem papieskim. Krzyżacy w obawie przed procesem, który mógłby ujawnić
ich przestępstwa i wywołać skandal uderzający w ich reputację, zgodzili się na rokowania. Najpewniej jeszcze w roku 1240 zawarty został nowy układ pomiędzy Chrystianem i Krzyżakami. Ci drudzy obejmowali teraz władzę świecką nad 2/3 obszaru schrystianizowanych Prus. Przejęli zapewne formalnie prawa do trzeciej części kraju, która wcześniej mogła podlegać Rycerzom Chrystusowym z Prus. Wiązało się to z ostatecznym rozwiązaniem tego biskupiego zakonu w tym właśnie czasie. W ziemi chełmińskiej Chrystian otrzymał zwrot swych posiadłości oraz obietnicę dodatkowych nadań, prawdopodobnie jako rekompensatę
za straty poniesione przez Kościół pruski.
W nowej sytuacji politycznej, zdradzony przez Krzyżaków i dominikanów oraz straciwszy utworzony przez siebie zakon rycerski, biskup pruski oparł się na swoim
macierzystym zakonie cysterskim. Niewola Chrystiana wykazała słabość zorganizowanego przez niego systemu władzy na terenie misji. Nie utworzył on nigdy kapituły biskupiej czyli rady duchownych, która mogłaby zarządzać diecezją w przypadku braku jej zwierzchnika. Nie powołał też żadnego biskupa pomocniczego, który mógłby go zastąpić podczas niewoli, chociaż już w roku 1218 papież nadał mu prawo do wyświęcania takich biskupów. Nauczony złym
doświadczeniem Chrystian uczynił to dopiero teraz.
W roku 1240 doprowadził do konsekracji na swego biskupa pomocniczego opata klasztoru cysterskiego w Osieku w Czechach, imieniem Sławko. Rezydował on, jak podaje kronika klasztoru w Osieku, prawdopodobnie aż do roku 1248 w Kwidzynie. Sam Chrystian osiadł zapewne w Grudziądzu. Chcąc wzmocnić szeregi cysterskich misjonarzy biskup pruski ufundował w latach 1242-1244 opactwo swego zakonu w Prusach. Bazowało ono na funkcjonującym już tam od wielu lat klasztorze niższego rzędu – przeoracie, będącym filią opactwa w Łeknie. Klasztor Chrystiana powstał najpewniej w Gardei, położonej w połowie drogi
między Grudziądzem a Kwidzynem. Jeden z dokumentów wspomina istnienie tam opactwa cysterskiego jeszcze w roku 1285. Zapewne z powodu braku kandydatów na mnichów i szykan ze strony Krzyżaków opactwo przestało istnieć na przełomie XIII i XIV wieku, a w jego miejscu powstało miasteczko biskupie.
Oprócz Chrystiana największym przeciwnikiem Krzyżaków stał się książę gdański Świętopełk. On pierwszy spośród władców polskich dostrzegł zagrożenie, jakie
stwarza dla sąsiadów istnienie zakonnego państwa. Utrudniał on jego rozwój gospodarczy ściągając, niekiedy nawet przy użyciu siły, należne sobie cła na Wiśle. Krzyżacy, wykorzystując osobiste ambicje i animozje istniejące między polskimi władcami dzielnicowymi, zawiązali koalicję, która miała unicestwić księstwo Świętopełka. Zimą 1242/1243 roku siły krzyżackie wspierane przez rycerzy mazowieckich, kujawskich a nawet wielkopolskich uderzyli na Pomorze.
Książę gdański ocalił swoje księstwo, ale musiał prosić o rozejm i wydać syna Mściwoja jako zakładnika w ręce Krzyżaków. Warto zauważyć, że kronika krzyżacka Piotra z Dusburga kłamliwie, wbrew zachowanym dokumentom, przekazała, jakoby to Świętopełk wspierany przez Prusów pierwszy zaatakował państwo krzyżackie. Niespodziewanie siły krzyżackie zostały wkrótce znacznie osłabione na skutek przegranej przez nich bitwy z oddziałami Litwinów, które w celach łupieżczych najechały ziemię chełmińską. W wielkiej bitwie nad jeziorem Rządz 15 czerwca 1243 roku poległa niemal cała załoga krzyżackich zamków w Chełmnie i Toruniu.
Tymczasem w końcu czerwca tego roku po prawie dwóch latach wakatu obsadzone zostało stanowisko biskupa Rzymu. Nowym papieżem został Innocenty IV słabo zorientowany w sprawach pruskich. Wykorzystał to, będący wówczas w Rzymie, legat Wilhelm, który jawnie działał już w interesie Krzyżaków, najprawdopodobniej po prostu przez nich przekupiony. Przedstawił on już w lipcu 1243 roku do zatwierdzenia plan podziału diecezji pruskiej na cztery mniejsze:
pomezańską, warmińską i sambijską na terenie Prus oraz chełmińską. Papież nakazał Chrystianowi wybór tylko jednej z tych nowych diecezji dla siebie, sugerując chełmińską, gdzie znajdowała się jego siedziba i biskupie władztwo. Była to jawna i dotkliwa degradacja biskupa Chrystiana, który miał stracić realną władzę w Prusach i wpływ na losy nawróconych na chrześcijaństwo mieszkańców tego kraju. Papież, który dodatkowo skrytykował biskupa za wrogie działania wobec Krzyżaków i unieważnił dokonane przez niego darowizny ziemi w Prusach i ziemi chełmińskiej, działał pod wpływem kłamliwej propagandy krzyżackiej i nie zadał sobie nawet trudu by sprawę wyjaśnić przed podjęciem decyzji. Chrystian nigdy nie pogodził się z tą niesprawiedliwą decyzją. Można powiedzieć, że był tak pewny swojej moralnej racji, że przeciwstawił się, po raz pierwszy w swoim życiu, zwierzchnikowi i przywódcy całego Kościoła.
Neofici pruscy poczuli się zagrożeni. Zaczynali dochodzić do przekonania, że tylko opór zbrojny może uchronić ich przed niewolą krzyżacką. Jednocześnie Krzyżacy tworzyli kolejną koalicję przeciwko Świętopełkowi. Naturalnym stawał się więc sojusz pomorsko-pruski.
Zimą 1243/1244 roku książę gdański, uprzedzając kolejne działania wrogiej mu koalicji, uderzył na swoich braci sprzymierzonych z Krzyżakami a potem spustoszył Kujawy. Jednocześnie neofici pruscy, wybrawszy Świętopełka na swego wodza, przyłączyli się do niego i wystąpili zbrojnie przeciwko Krzyżakom. Odnieśli oni początkowo duże sukcesy. Rycerze zakonni utrzymali się tylko w kilku swoich miastach na ziemi chełmińskiej i w Prusach. Jednak przed
całkowitym upadkiem uratowali władztwo krzyżackie polscy książęta, zwłaszcza Kazimierz Kujawski, a także ściągani z krajów niemieckich krzyżowcy. Kierowani byli oni do walki z neofitami, których propaganda krzyżacka – a w ślad za nią kancelaria papieska – przedstawiała jako apostatów czyli odstępców od wiary chrześcijańskiej. Ofiarą owych „krzyżowców” padło również Pomorze Gdańskie, które zostało dotkliwie spustoszone
Dopiero jesienią 1245 roku papież zmienił radykalnie ogląd spraw pruskich i nastawienie do walczących tam stron. Stało się tak najpewniej na skutek osobistej interwencji Chrystiana. Stary biskup wybrał się do Lyonu we Francji, gdzie wówczas rezydował dwór papieski. W efekcie Innocenty IV wysłał do Prus swego wysłannika opata Opizona z Mezzano, którego nazwał „aniołem pokoju”. Miał on na równych prawach traktować wszystkie strony konfliktu, w tym również Prusów, nazwanych już w piśmie papieskim nie apostatami lecz – zgodnie z prawdą – neofitami. Po zbadaniu sprawy na miejscu Opizo wydał wyrok, który okazał się niekorzystny dla Krzyżaków. Niestety sterany wieloletnią niewolą i walką o prawa nowo nawróconych Prusów Chrystian umiera 4 grudnia 1245 roku. Stało się to najprawdopodobniej w Lyonie. Cystersi sprowadzili jego ciało do Prus. Jeden z późnych kronikarzy podał, że Chrystian pochowany został w „swoim kościele”.
W poszukiwaniu lokalizacji grobu biskupa pruskiego pod uwagę należy brać przede wszystkim jego pierwszą katedrę w Santyrze. Nie można jednak zupełnie wykluczyć również kościoła klasztornego w Gardei czy prezbiterium kościoła świętego Mikołaja w Grudziądzu, którego budowę być może rozpoczął Chrystian i które zdaniem historyków sztuki nosi cechy charakterystyczne dla architektury cysterskiej i katedralnej.
Trzeba zaznaczyć, że Chrystian nie umarł w poniżeniu jako zdegradowany biskup chełmiński ale jako „generalny biskup Prus”, a być może nawet jako arcybiskup pruski. Dla uratowania jedności Kościoła pruskiego udało mu się bowiem przed śmiercią nakłonić papieża do powołania arcybiskupstwa pruskiego.
Pierwszym nominalnym metropolitą prusko-inflanckim, któremu podporządkowane zostały wszystkie nowo utworzone w 1243 roku diecezje pruskie jak też diecezje inflanckie i estońskie, został na przełomie 1245/1246 roku niemiecki duchowny Albert Suerbeer. Walka zbrojna Świętopełka i powstańców pruskich trwała jeszcze kilka lat. Dopiero zimą 1248/1249 roku podpisane zostały traktaty kończące tę wojnę.
Traktat dzierzgoński z lutego 1249 roku, wynegocjowany przez kolejnego papieskiego wysłannika, Jakuba z Liege, zmusił Krzyżaków do zagwarantowania neofitom pruskim wolności osobistej i praw podobnych do tych, jakie mieli chrześcijańscy osadnicy niemieccy w Prusach. Było to wielkie, choć już pośmiertne zwycięstwo Chrystiana. Niestety arcybiskup Albert Suerbeer nie wykazał się dostateczną determinacją w walce o prawa swojego Kościoła i o ustanowienie
stolicy metropolitalnej w Prusach. Ostatecznie w efekcie krzyżackich intryg zmuszony został na początku roku 1251 do wyboru dalekiej Rygi na swoja siedzibę.
Dostępu do dziedzictwa Chrystiana w ziemi chełmińskiej bronił nowemu arcybiskupowi mianowany równocześnie z nim na biskupa chełmińskiego sojusznik Krzyżaków, dominikanin Heidenryk. W roku 1246 Krzyżacy wyznaczyli mu posiadłości w zupełnie innych miejscach niż te, które obejmowało władztwo biskupie Chrystiana. Jednak dopiero w roku 1251, kilka miesięcy po wyborze Rygi na siedzibę arcybiskupa, Heidenryk założył nowe miasto biskupie i rozpoczął budowę nowej katedry w Chełmży. Gdzie rezydował do tego czasu biskup chełmiński?
Wiele wskazuje na to, że w Grudziądzu. Biskup Heidenryk zmarł w roku 1263 i dopiero po jego śmierci pojawił się w dokumentach pierwszy komtur krzyżacki rezydujący na zamku grudziądzkim. Wtedy też Krzyżacy zyskali dostęp do dokumentów Chrystiana, które kancelaria biskupia sporządziła po jego wyjściu z niewoli sambijskiej. Na dokumencie z 1254 roku dotyczącym rozdziału posiadłości w Pomezanii między tamtejszym biskupem i Krzyżakami a wystawionym
w Grudziądzu, widniały pieczęcie biskupa pomezańskiego, biskupa warmińskiego, biskupa chełmińskiego oraz wielkiego mistrza krzyżackiego. Nie było tam pieczęci miejscowego komtura. Za gospodarza tego spotkania można uznać jedynie biskupa chełmińskiego Heidenryka. Trzeba więc podkreślić, że – wbrew często przytaczanym poglądom – Chrystian nie oddał Grudziądza Krzyżakom w roku 1230. Grudziądz nie trafił też w ich ręce po śmierci biskupa pruskiego w roku 1245. Najprawdopodobniej stało się to dopiero po śmierci pierwszego biskupa chełmińskiego Heidenryka w roku 1263. Był to już wówczas ośrodek rezydencjonalny dysponujący prawami miejskimi, być może typu magdeburskiego. Pierwszy znany dokument krzyżacki dotyczący Grudziądza wystawiony 18 czerwca 1291 roku mówi o nadaniu „temu miastu” obowiązującego w państwie krzyżackim prawa chełmińskiego. Nie był to, wbrew znów powielanym często nieprawdziwym informacjom, przywilej lokacyjny dla Grudziądza, czyli dokument, który zapoczątkować miał powstanie tutaj miasta. Dokument ten jedynie
zmieniał poprzednie prawo, regulujące życie istniejącego najpewniej już od kilku dziesięcioleci ośrodka miejskiego, na nowe prawo chełmińskie.
Podsumowując naszą wiedzę o życiu i działalności Chrystiana, trzeba stwierdzić, że reprezentował on całkowicie różne od krzyżackiego podejście do sposobu nawracania Prusów na chrześcijaństwo i do traktowania neofitów. Stanowił w dziejach tego ludu pierwszą i zarazem jedyną postać, starającą się stworzyć niezależne państwo pruskie o chrześcijańskim ale i jednocześnie pruskim charakterze. Istnieją informacje, że biskup pruski doznawał po swej
śmierci czci i kultu religijnego jako „mąż Boży”. Nigdy nie został jednak oficjalnie wpisany przez Kościół rzymski na listę błogosławionych lub świętych. Śladem po zapomnianym kulcie Chrystiana jest jego obecność w kalendarzach liturgicznych. Myślę, że mało kto wie, że chłopcy i mężczyźni noszący imię Chrystian lub Krystian, obchodzą imieniny 4 grudnia, na pamiątkę śmierci biskupa i Apostoła Prusów.
opracował: Paweł Grochowski